Turystyka
Jedź z nami na ryby
Czytelnia
Artykuły
Porada tygodnia
Artykuły sponsorowane
Zasady połowu ryb
Filmy na DVD
Oferta filmów
Fishing TV
SpołecznoŚci wędkarskie
Wędkarze piszą o sobie
Katalog firm
Akcesoria
Usługi
Dystrybucja
Gdzie kupić WMH?
Pogoda
Sprawdź
Galeria
Galeria zdjęć
Galeria filmowa
Pogawędki
Podyskutuj na forum!
Nasze bannery
Ściągnij nasze bannery
Reklama
Cennik
Wasza galeria

Newsletter
  Chcesz być na bieżąco informowany o nowościach na naszej stronie. Dopisz się do listy.
 
Dodaj Usuń  
 
Nasza galeria
 

 
Kalendarz z Natalią

WMH - film promocyjny

Zobacz film
QuickTime
Ankieta
Co jest dla Ciebie głównym źródłem informacji o nowościach w branży wędkarskiej?
czasopisma wędkarskie

fora dyskusyjne na portalach wędkarskich

newslettery serwisów wędkarskich

filmy wędkarskie


Reklama
 




 
Inne nasze czasopisma
 
 
 
   W najnowszym numerze
Wojownicy w kolorze lawendy
Ciepłe promienie porannego słońca o barwie widywanej na naszej szerokości geograficznej tylko o zachodzie. Ledwie wyczuwalne podmuchy wiatru, zbyt słabe, by wzburzyć ocean, jednak na tyle silne, by rozkołysać fale, które leniwie przewalają się po jego powierzchni, niczym powstałe z oleju, a nie wody morskiej.

W tle słychać równomierny warkot silnika pracującego na niskich obrotach, zlewający się z wrzaskiem ptaków kołujących nad łodzią. Całość obrazu dopełnia ośmiu mężczyzn, czterech o skórze w kolorze hebanu (członków załogi) i czterech przybyszów z centralnej Europy, wpatrzonych w ślizgające się po tafli wody kolorowe wabiki ciągnięte za łodzią. Wiedzą, czego należy się spodziewać, obserwują przynęty i wodę za nimi. Wzrok wędruje od wędek aż po horyzont, czekając na ten potworny zastrzyk adrenaliny, gdy powierzchnię oceanu, niewiadomo skąd, przetnie żywa torpeda.
Atak i jednoczesne zacięcie! Afrykański przewodnik dopada wędki niczym lampart swą ofiarę. Ułamek sekundy później wędkarz (pierwszy w kolejce) montuje pas i jest gotowy rozpocząć hol. W skrytości ducha obiecuję sobie: następnym razem ja będę o ten ułamek sekundy szybszy, sam zatnę swą zdobycz.
Widok opętanej furią skaczącej żaglicy, która na dodatek znajduje się gdzieś na końcu trzymanego w rękach zestawu, o czym nieustannie jesteśmy informowani, próbując minimalizować jej odjazdy, stawia przed oczami nowicjusza całe dotychczasowe wędkarskie życie. Szczupaki, trocie, sumy, jakże do tej pory pożądane, wielbione i kochane, bledną. Pierwszy wyskok holowanej własnoręcznie ryby z rodzaju billfish jest jak ukąszenie przez malarycznego komara. Nie można się z malarii wyleczyć, można ją tylko zaleczyć. Tak jest też z big game – to choroba. Nieuleczalna choroba. Jej objawy – zgodnie z prawdą głoszoną przez starszych: lecz się tym, od czego chorujesz – można zwalczyć tylko przez big game.
Tuż przy łodzi ryba powtarza serię skoków. Nie wolno Wam przegapić tego widoku. Tylko wtedy naprawdę zobaczycie, jaka jest piękna. Jej płetwa grzbietowa przypominająca żagiel jest koloru lawendy, a turkusowe boki przecinają błękitne pasy. To furia. Pod koniec walki lawenda zamienia się w czerń, a turkus w złoto. Po podebraniu do łodzi ubarwienie w ciągu kilku sekund traci intensywność; zdobycz staje się szara i smutna.

Ciąg dalszy artykułu Macieja Króla w najnowszym numerze WMH.







Wróć

Dodaj komentarz:
Twój nick:
Komentarz:
 

- R E K L A M A -



© 2006 - 2010 by Twoje Media Sp. z o.o. | Wszystkie prawa zastrzeżone. |Designed by DesignMediaSolutions
Kołobrzeg apartamenty

Targi 2010 Casting