Turystyka
Jedź z nami na ryby
Czytelnia
Artykuły
Porada tygodnia
Artykuły sponsorowane
Zasady połowu ryb
Filmy na DVD
Oferta filmów
Fishing TV
SpołecznoŚci wędkarskie
Wędkarze piszą o sobie
Katalog firm
Akcesoria
Usługi
Dystrybucja
Gdzie kupić WMH?
Pogoda
Sprawdź
Galeria
Galeria zdjęć
Galeria filmowa
Pogawędki
Podyskutuj na forum!
Nasze bannery
Ściągnij nasze bannery
Reklama
Cennik
Wasza galeria

Newsletter
  Chcesz być na bieżąco informowany o nowościach na naszej stronie. Dopisz się do listy.
 
Dodaj Usuń  
 
Nasza galeria
 

 
Kalendarz z Natalią

WMH - film promocyjny

Zobacz film
QuickTime
Ankieta
Co jest dla Ciebie głównym źródłem informacji o nowościach w branży wędkarskiej?
czasopisma wędkarskie

fora dyskusyjne na portalach wędkarskich

newslettery serwisów wędkarskich

filmy wędkarskie


Reklama
 




 
Inne nasze czasopisma
 
 
 
   W najnowszym numerze
Kleń, groch i praca domowa
Chyba nic tak nie wpływa na wyniki łowienia, jak zawczasu odrobiona praca domowa, czyli poczynione przygotowania. Dla jednych uciążliwy obowiązek, dla innych dodatkowy urok – zawsze jednak jest to niezbędny element wędkarskich wypraw, bez którego rzeka rzadko jest hojna.

Opowieści przygodnie poznanych wędkarzy o wielkich kleniach, a także sporadyczne kleniowe przyłowy budziły moją ciekawość i skłaniały do podejmowania wielokilometrowych wędrówek brzegiem urokliwej podkarpackiej rzeki. Wędrówek bez wędki, oczywiście. Tak właśnie należy poznawać rzekę: najpierw sumienne rozpoznanie, w którym wędkarskie manatki zwyczajnie przeszkadzają, zwłaszcza wobec konieczności częstego nurkowania w nadbrzeżne chaszcze. Ponadto pokażcie mi wędkarza, któremu na widok „pachnącej rybą” miejscówki będzie się chciało ją opuścić i ruszać dalej...
Tak więc wędrowałem sobie brzegiem Sanu, który właśnie uspokoił się po bieszczadzkich roztopach, rozkoszowałem się wiosennym słońcem, buszowałem w nadbrzeżnych zaroślach i „na oko” oceniałem łowiska, skrzętnie zapamiętując wszystkie ciekawsze miejsca.

Celem tych wypraw było zlokalizowanie potencjalnych stanowisk kleni. Wiadomo skądinąd, że kleniska wiosną przy podniesionym stanie wody gremialnie podchodzą pod brzeg, choć nie aż tak blisko jak jazie (wchodzące czasem wręcz między zalane krzaki). Dobrze więc wiedziałem, czego szukać i na co patrzeć. Kleń, jako się rzekło, podchodzi pod brzeg, szukając wypłukanego z niego pokarmu, ale nadal trzyma się skraju prądu. Potrzebowałem więc miejsca, w którym główny nurt podchodzi niezbyt blisko pod brzeg, ale jednocześnie coś go zaburza i wstrzymuje.

Warto wiedzieć, że na tym odcinku Sanu ostróg nie ma nawet jak na lekarstwo. Za to brzegi gdzieniegdzie umocniono usypanymi z głazów opaskami i właśnie jedna z nich wyjątkowo wpadła mi w oko. Właściwie zaś to nie sama opaska, tylko kilkunastometrowy fragment koryta poniżej jej zakończenia.

Ciag dalszy artykułu o pracy domowej nad kleniami i co z niej wynikło - w najnowszym numerze WMH.

Zapraszamy też do przeczytania innego naszego artykułu o kleniowych podchodach.







Wróć

Komentarz: batman
2010-03-29
artykol godny uwagi. sam tak lowie klenie, tylko na przeplywanke a nie przystawke i potwierdzam skutecznosc grochu

Komentarz: M. Rosiewski
2010-03-18
Kupiłem najnowsze WMH na nieszczęsnych targach Na (Bez)ryby i mogę tylko powiedzieć: więcej takich artykułów! Ile można pisać o kleniach na woblery, cykady gumy itd, kiedy one świetnie biorą na groch, ciasto, pszenicę... a Panu Marcinowi chcę podziękować za pomoc w wybraniu filmów o łowieniu na warszawskim odcinku Wisły.

Dodaj komentarz:
Twój nick:
Komentarz:
 

- R E K L A M A -



© 2006 - 2010 by Twoje Media Sp. z o.o. | Wszystkie prawa zastrzeżone. |Designed by DesignMediaSolutions
Kołobrzeg apartamenty

Targi 2010 Casting