Turystyka
Jedź z nami na ryby
Czytelnia
Artykuły
Porada tygodnia
Artykuły sponsorowane
Zasady połowu ryb
Filmy na DVD
Oferta filmów
Fishing TV
SpołecznoŚci wędkarskie
Wędkarze piszą o sobie
Katalog firm
Akcesoria
Usługi
Dystrybucja
Gdzie kupić WMH?
Pogoda
Sprawdź
Galeria
Galeria zdjęć
Galeria filmowa
Pogawędki
Podyskutuj na forum!
Nasze bannery
Ściągnij nasze bannery
Reklama
Cennik
Wasza galeria

Newsletter
  Chcesz być na bieżąco informowany o nowościach na naszej stronie. Dopisz się do listy.
 
Dodaj Usuń  
 
Nasza galeria
 

 
Kalendarz z Natalią

WMH - film promocyjny

Zobacz film
QuickTime
Ankieta
Co jest dla Ciebie głównym źródłem informacji o nowościach w branży wędkarskiej?
czasopisma wędkarskie

fora dyskusyjne na portalach wędkarskich

newslettery serwisów wędkarskich

filmy wędkarskie


Reklama
 




 
Inne nasze czasopisma
 
 
 
   Czytelnia
Brzany lubią noc
03-07-2009


Pierwszą brzanę złowiłem na picker, bawiąc na urlopie w pobliżu Jasła. O mały włos nie straciłem wtedy wędki. Spędzałem urlop nad piękną Wisłoką, średniej wielkości rzeką Pogórza. Jest wysłana otoczakami i pełno w niej było brzan i kleni. Ale ja, płociarz z odległych nizin, byłem przygotowany na łowienie płoci i karasi w pobliskich żwirowniach.

Oprócz wędek spławikowych miałem pickerek do 50 g. Zachęcany przez napotkanych wędkarzy, wybrałem się na brzany. Ależ ja wtedy byłem naiwny; miałem wędzisko leszczowe, przypon z żyłki 0,16 mm, 15-gramowy ciężarek do pickerka, haczyki druciaki nr 12. Wyszukałem miejsce obok nurtu, rozwinąłem wędkę, założyłem czerwone robaki i zarzuciłem. Położyłem ją prowizorycznie na kocu poskładanym w kostkę i krzątałem się przy urabianiu zanęty, mając w planie solidne nęcenie. Z ferworu komponowania zanęty wyrwał mnie głos miejscowego podrostka – Panie, łap pan wędkę! Patrzę i oczom nie wierzę – wędka sunie po otoczakach poprzerastanych trawą, jest tuż przy wodzie. W dwóch skokach dopadłem jej i podniosłem. Wędkę wygiął ogromny, acz miękki opór, nigdy wcześniej takiego nie czułem. Kijek wygiął się w pałąk, kołowrotek wyje, a mnie w głowie kołacze jedna myśl, że porwałem się z motyką na słońce. Aby odłożyć w czasie zerwanie zestawu, biegałem za brzaną po płaskim kamienistym brzegu. O dziwo, po 33 minutach wyciągnąłem brzanę ważącą prawie 2 kg. Poznałem tedy ogromną siłę tej ryby, zauroczyła nie swoim pięknem i walecznością. To zauroczenie trwa do dzisiaj.

BRZANY NIZINNE
Wciąż intensywnie łowię płocie, więc na brzany wiele dnia nie zostaje. Siłą rzeczy wybieram się na nie późnym wieczorem i nocą. Mieszkam na nizinach i łowię je w rzekach głębszych, wolno płynących,  z mnóstwem zaczepów. To środowisko bardzo się różni od podgórskiego, ale równie dobrze darzy brzanami. Na nieznanej rzece nasłuchuję spławiających się brzan, najbardziej lubię robić to o świcie lub późnym popołudniem. Tam, gdzie furkoczą, jest żerowisko lub brzanowisko. Jeżeli nurt i brzeg pozwalają rozłożyć stanowisko i zarzucić wędkę, to właśnie tam łowię. Jeżeli nie, to szukam dogodnego miejsca w najbliższym sąsiedztwie. Według mnie istnieje reguła dotyczącą dobrych miejsc łowienia brzan w rzece nizinnej i podgórskiej. W nizinnej najczęściej łowię je w miejscach płytszych z wartką wodą, natomiast w podgórskiej – w spokojnych miejscach, często najgłębszych. Brzanowych miejsc szukam na odcinku z twardym dnem. Łatwo poznać takie miejsce, bo woda tu znacząco przyśpiesza. Żerujące brzany przeszukują niemały areał dna, płynąc ławą pod prąd, często przesuwają większe otoczaki i wyżerają żyjące pod nimi robaki. Bardzo dobre są boczne nurty, również te poniżej naturalnego bądź sztucznego progu. W każdej rzece dobre łowisko leży na zewnętrznym zakręcie, u podstawy opaski. Tutaj woda „ciągnie”, ale wtedy wspomagam się bardzo mocną gruntówką z solidnym obciążeniem z ołowiu. W leniwie płynącej wodzie zaskakująco często tworzą się przemiały i żwirowate górki. W ich okolicy zawsze jest kawałek twardszego dna. Dobrym łowiskiem jest długi warkocz za ostrogą daleko wcinającą się w główny nurt. Tutaj brzany zapuszczają się nawet do wielkiej zatoki pomiędzy tamami, zwłaszcza wtedy, gdy krąży wsteczny prąd.


BRZANY PODGÓRSKIE
Na nocną zasiadkę wybieram spokojną wodę poniżej wlewu. Bardzo mi się podoba plusk wody, dlatego najchętniej tutaj siadam. Takich miejsc jest niewiele. Wspaniałe brzany łowię również na płaniach, bliżej ich środka. Najczęściej jednak poluję w poboczu głównego nurtu, które przechodzi w bardzo spokojną wodę, czasem w płyciznę o głębokości 120 cm. To bankowe miejsce na grubą brzanę i łatwe do nocnego łowienia. Na rzece podgórskiej nie warto siadać w miejscu niewygodnym. Lepiej przejść następnych kilkaset metrów, aby wybrać kawałek płaskiego, plażowego brzegu z dostępem do którejś z opisanych miejscówek. W ciemnościach lepiej się poruszać po płaskim brzegu pozbawionym roślin i dołków.

JAK PSZCZOŁY DO MIODU
Brzana potrafi napłynąć na kulę zanętową i, nacierając ciałem, ją rozbić. Potem uwija się koło grubszych kąsków osiadających na dnie, aż wszystkie pochłonie. W rzekach podgórskich można obserwować takie sceny. Dlatego brzany łowię, stosując zanętę gruntową, z dodatkiem grubszych kąsków. W rzece podgórskiej nie używam robaków, bo zaraz przypływa mnóstwo małych ryb: klonków, kiełbi, jelców, płoci, okonków i niewymiarowych brzan, a nawet małych lipieni. Oczywiście, nie czepiają się dużej przynęty, ale całą zanętę potrafią wyżreć. Zamiast robaków dodaję parzone ziarna, np. pszenicę, owies, pęczak lub płatki owsiane górskie. Brzany przepadają za płatkami owsianymi, dlatego wielu wędkarzy nie stosuje typowej zanęty, lecz do koszyków wsypuje surowe lub nieznacznie sparzone płatki, bez zapachów (trzeba zabrać dużo płatków i często napełniać podkarmiacz). Warto wypróbować takie nęcenie, bo na wielu podgórskich rzekach nie wolno używać robaków. W rzece nizinnej nie daję drobnychziaren, lecz jak największą kukurydzę i niewiele pinki. Wielkie ziarna kukurydzy (tylko częściowo zmiękczonej) zniechęcają drobne ryby. Na rzece podgórskiej zanętę sklejam i zarazem dociążam gliną wiążąco-dociążającą w proporcji 1:1 (do zanęty koszykowej nie daję gliny), na łowisku nizinnym używam tylko kleju. Stosuję ogólną zanętę na karpiowate w ilości 2 kg na zasiadkę (jeśli tyko mogę, to nęcę również kulami), nie doprawiam zapachem. Brzany nie są pod tym względem wymagające. Potrafią natomiast rozprawić się z kiepskim haczykiem i przyponem.

PARABOLIK – TO JEST TO
Brzana holowana na twardym kiju dostaje szału i robi częste odjazdy. W końcu urywa się z wędki. To wyłącznie wina wędkarza. Ta ryba nie lubi twardego holu, natomiast na miękkim kiju o akcji parabolicznej „głupieje” i daje się holować, posłuszna jak baranek. Szaleje dopiero w podbieraku. Do łowienia na bardzo spokojnej wodzie używam parabolicznego feedera o ciężarze wyrzutu do 130 g, na innych wodach używam wędziska karpiowego o ciężarze wyrzutu 90 g, właśnie ze względu na paraboliczne ugięcie. Jako sygnalizatora brania przy wędzisku karpiowym używam terkotu wolnego biegu kołowrotka. Kołowrotek musi być naprawdę mocny, a najlepszy jest karpiowy (w wersji nieco tańszej) lub tzw. baitfeeder. Dotąd nie odważyłem się użyć plecionki jako linki głównej, bo jest ona nierozciągliwa i jej „twardość” może denerwować brzanę. Natomiast używam przyponów z ciemnej plecionki, o średnicy 0,06–0,08 mm. Są bardzo mocne i przy tym mają niewielką średnicę. Ich długość ustalam na 25 cm. Haczyków używam mocnych z łopatką rozmiar 6 do robaków – do rosówki, dendrobeny, czerwonych, natomiast do kukurydzy – złotych nr 4–6. Robaki i ziarna nawlekam także powyżej trzonka na żyłkę (np. jednorazowo nawlekam 5 szt. ziaren). Robaka nawlekam powyżej trzonka w 1/3 długości jego ciała, prowadząc żyłkę w robaku, czyli wzdłuż. Żyłki głównej używam o średnicach od 0,24 do 0,26 mm, przeznaczonej do feedera. Koszyki mam o wadze od 60 do 120 g, z otwartym dnem. Gdy łowię na płytkiej i spokojnej wodzie, zamieniam koszyk na ciężarek płaski, o wadze 30–50 g. Brzanę można lądować ręką, ale w ciemnościach nie zawsze się to udaje. Dużą brzanę nie każdy wędkarz utrzyma uchwytem za kark – potrafi się wyrwać z dłoni. Ryba bierze w dwojaki sposób: albo od razu gnie wędzisko, albo najpierw lekko szturcha i dopiero po kilku sekundach nim potrząsa. Należy ją docinać w każdym przypadku, gdyż brzana ma mięsiste wargi i niezmiernie rzadko się spina, częściej rozgina haczyk lub zrywa przypon. Zawsze sprawdzam regulację hamulca, a zwłaszcza po trudnym holu. Po każdym holu wymieniam przypon i wszystkie węzły wiążę na nowo. Na łowisku przebywam do godz. 22.00– 23.00. Później zazwyczaj nic się nie dzieje, a do świtu nie czekam. A więc, połamania wędek na wielkich brzaniskach…

MAREK LITWIN
Fot: autor


Wróć


Komentarz: augustus
2010-06-21
na brzany?dunajec wyżej mostu w zgłobicach,z każdego blaku, przy urwanych brzegach od zakliczyna w gorę ,zresztą cały dunajec!!!!!!!rzeka biała wyżej tarnowa łowię w kłokowej podsypuję pęczakiem itd to temat jak rzeka ,Woda po deszczu rosówka grunt ibrzany połowisz tylko sprzęt solidny powodzenia łam,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,pozdrawiam , kres!! ps, na kresach na brzanę mówiono marzana,albo mama!!!!!

Komentarz: augustus!!
2010-06-21
potwierdzam opis kolegi z nad wisłoki bywałem czesto nad tą rybną rzeką, w strzekocicach,pilznie,bielowy mysmy łowili tylko białą rybę na larwy bialych robaczków we wisłoce było bardzo dużo certy !!!!!!1pozdrawiam kres!!!!

Komentarz:
2009-10-30
poradz gdzie można wybrać się na brzany jeżeli chcesz bo jak nie to wiesz rozumiem to bardzo wspaniałe ryby chciałbym też kiedyś jakąś złapać i poczuć tę siłę tak samo jakby m chciał złapać suma bo to też wspaniała ryba i silna więc do żeczy bo się rozgadałem jeżeli chcesz to doradz mi gdzie łapać brzany czekam na informacje

Komentarz: tom
2009-10-30
wiem też że brzana to silna ryba też chciałbym kiedyś złowić

Komentarz: Gr
2009-09-29
Więcej takich artykułów o tej rybie-Brawo

Dodaj komentarz:
Twój nick:
Komentarz:
 

- R E K L A M A -



© 2006 - 2010 by Twoje Media Sp. z o.o. | Wszystkie prawa zastrzeżone. |Designed by DesignMediaSolutions
Kołobrzeg apartamenty

Targi 2010 Casting