| |
|
Czytelnia
|
 |
|
Brzany lubią noc
|
|
03-07-2009
|
Pierwszą brzanę złowiłem na picker, bawiąc na urlopie w pobliżu Jasła. O mały włos nie straciłem wtedy wędki. Spędzałem urlop nad piękną Wisłoką, średniej wielkości rzeką Pogórza. Jest wysłana otoczakami i pełno w niej było brzan i kleni. Ale ja, płociarz z odległych nizin, byłem przygotowany na łowienie płoci i karasi w pobliskich żwirowniach.
|
Oprócz wędek spławikowych miałem pickerek do 50 g. Zachęcany
przez napotkanych wędkarzy, wybrałem się na brzany. Ależ ja wtedy byłem naiwny;
miałem wędzisko leszczowe, przypon z żyłki 0,16 mm, 15-gramowy
ciężarek do pickerka, haczyki druciaki nr 12. Wyszukałem miejsce obok nurtu, rozwinąłem wędkę,
założyłem czerwone robaki i zarzuciłem. Położyłem ją prowizorycznie na kocu
poskładanym w kostkę i krzątałem się przy urabianiu zanęty, mając w planie
solidne nęcenie. Z ferworu komponowania zanęty wyrwał mnie głos miejscowego
podrostka – Panie, łap pan wędkę! Patrzę i oczom nie wierzę – wędka sunie po
otoczakach poprzerastanych trawą, jest tuż przy wodzie. W dwóch skokach
dopadłem jej i podniosłem. Wędkę wygiął ogromny, acz miękki opór, nigdy
wcześniej takiego nie czułem. Kijek wygiął się w pałąk, kołowrotek wyje, a mnie
w głowie kołacze jedna myśl, że porwałem się z motyką na słońce. Aby odłożyć w
czasie zerwanie zestawu, biegałem za brzaną po płaskim kamienistym brzegu. O
dziwo, po 33 minutach wyciągnąłem brzanę ważącą prawie 2 kg. Poznałem tedy
ogromną siłę tej ryby, zauroczyła nie swoim pięknem i walecznością. To zauroczenie
trwa do dzisiaj.
BRZANY NIZINNE Wciąż intensywnie łowię płocie, więc na brzany wiele dnia
nie zostaje. Siłą rzeczy wybieram się na nie późnym wieczorem i nocą. Mieszkam
na nizinach i łowię je w rzekach głębszych, wolno płynących, z mnóstwem zaczepów. To środowisko bardzo się
różni od podgórskiego, ale równie dobrze darzy brzanami. Na nieznanej rzece
nasłuchuję spławiających się brzan, najbardziej lubię robić to o świcie lub
późnym popołudniem. Tam, gdzie furkoczą, jest żerowisko lub brzanowisko. Jeżeli
nurt i brzeg pozwalają rozłożyć stanowisko i zarzucić wędkę, to właśnie tam
łowię. Jeżeli nie, to szukam dogodnego miejsca w najbliższym sąsiedztwie. Według
mnie istnieje reguła dotyczącą dobrych miejsc łowienia brzan w rzece nizinnej i
podgórskiej. W nizinnej najczęściej łowię je w miejscach płytszych z wartką
wodą, natomiast w podgórskiej – w spokojnych miejscach, często najgłębszych. Brzanowych
miejsc szukam na odcinku z twardym dnem. Łatwo poznać takie miejsce, bo woda tu
znacząco przyśpiesza. Żerujące brzany przeszukują niemały areał dna, płynąc
ławą pod prąd, często przesuwają większe otoczaki i wyżerają żyjące pod nimi
robaki. Bardzo dobre są boczne nurty, również te poniżej naturalnego bądź
sztucznego progu. W każdej rzece dobre łowisko leży na zewnętrznym zakręcie, u
podstawy opaski. Tutaj woda „ciągnie”, ale wtedy wspomagam się bardzo mocną
gruntówką z solidnym obciążeniem z ołowiu. W leniwie płynącej wodzie
zaskakująco często tworzą się przemiały i żwirowate górki. W ich okolicy zawsze
jest kawałek twardszego dna. Dobrym łowiskiem jest długi warkocz za ostrogą
daleko wcinającą się w główny nurt. Tutaj brzany zapuszczają się nawet do
wielkiej zatoki pomiędzy tamami, zwłaszcza wtedy, gdy krąży wsteczny prąd.

BRZANY PODGÓRSKIE Na nocną zasiadkę wybieram spokojną wodę poniżej wlewu.
Bardzo mi się podoba plusk wody, dlatego najchętniej tutaj siadam. Takich
miejsc jest niewiele. Wspaniałe brzany łowię również na płaniach, bliżej ich
środka. Najczęściej jednak poluję w poboczu głównego nurtu, które przechodzi w
bardzo spokojną wodę, czasem w płyciznę o głębokości 120 cm. To bankowe miejsce na grubą brzanę i łatwe
do nocnego łowienia. Na rzece podgórskiej nie warto siadać w miejscu
niewygodnym. Lepiej przejść następnych kilkaset metrów, aby wybrać kawałek
płaskiego, plażowego brzegu z dostępem do którejś z opisanych miejscówek. W
ciemnościach lepiej się poruszać po płaskim brzegu pozbawionym roślin i dołków.
JAK PSZCZOŁY DO MIODU Brzana potrafi napłynąć na kulę zanętową i, nacierając
ciałem, ją rozbić. Potem uwija się koło grubszych kąsków osiadających na dnie,
aż wszystkie pochłonie. W rzekach podgórskich można obserwować takie sceny.
Dlatego brzany łowię, stosując zanętę gruntową, z dodatkiem grubszych kąsków. W
rzece podgórskiej nie używam robaków, bo zaraz przypływa mnóstwo małych ryb:
klonków, kiełbi, jelców, płoci, okonków i niewymiarowych brzan, a nawet małych
lipieni. Oczywiście, nie czepiają się dużej przynęty, ale całą zanętę potrafią
wyżreć. Zamiast robaków dodaję parzone ziarna, np. pszenicę, owies, pęczak lub płatki
owsiane górskie. Brzany przepadają za płatkami owsianymi, dlatego wielu
wędkarzy nie stosuje typowej zanęty, lecz do koszyków wsypuje surowe lub
nieznacznie sparzone płatki, bez zapachów (trzeba zabrać dużo płatków i często
napełniać podkarmiacz). Warto wypróbować takie nęcenie, bo na wielu podgórskich
rzekach nie wolno używać robaków. W rzece nizinnej nie daję drobnychziaren,
lecz jak największą kukurydzę i niewiele pinki. Wielkie ziarna kukurydzy (tylko
częściowo zmiękczonej) zniechęcają drobne ryby. Na rzece podgórskiej zanętę
sklejam i zarazem dociążam gliną wiążąco-dociążającą w proporcji 1:1 (do zanęty
koszykowej nie daję gliny), na łowisku nizinnym używam tylko kleju. Stosuję
ogólną zanętę na karpiowate w ilości 2 kg na zasiadkę (jeśli tyko mogę, to nęcę
również kulami), nie doprawiam zapachem. Brzany nie są pod tym względem
wymagające. Potrafią natomiast rozprawić się z kiepskim haczykiem i przyponem.
PARABOLIK – TO JEST TO Brzana holowana na twardym kiju dostaje szału i robi częste
odjazdy. W końcu urywa się z wędki. To wyłącznie wina wędkarza. Ta ryba nie
lubi twardego holu, natomiast na miękkim kiju o akcji parabolicznej „głupieje”
i daje się holować, posłuszna jak baranek. Szaleje dopiero w podbieraku. Do
łowienia na bardzo spokojnej wodzie używam parabolicznego feedera o ciężarze
wyrzutu do 130 g, na innych wodach używam wędziska karpiowego o ciężarze
wyrzutu 90 g, właśnie ze względu na paraboliczne ugięcie. Jako sygnalizatora
brania przy wędzisku karpiowym używam terkotu wolnego biegu kołowrotka. Kołowrotek
musi być naprawdę mocny, a najlepszy jest karpiowy (w wersji nieco tańszej) lub
tzw. baitfeeder. Dotąd nie odważyłem się użyć plecionki jako linki głównej, bo jest
ona nierozciągliwa i jej „twardość” może denerwować brzanę. Natomiast używam
przyponów z ciemnej plecionki, o średnicy 0,06–0,08 mm. Są bardzo mocne i przy
tym mają niewielką średnicę. Ich długość ustalam na 25 cm. Haczyków używam
mocnych z łopatką rozmiar 6 do robaków – do rosówki, dendrobeny, czerwonych,
natomiast do kukurydzy – złotych nr 4–6. Robaki i ziarna nawlekam także powyżej
trzonka na żyłkę (np. jednorazowo nawlekam 5 szt. ziaren). Robaka nawlekam
powyżej trzonka w 1/3 długości jego ciała, prowadząc żyłkę w robaku, czyli
wzdłuż. Żyłki głównej używam o średnicach od 0,24 do 0,26 mm, przeznaczonej do
feedera. Koszyki mam o wadze od 60 do 120 g, z otwartym dnem. Gdy łowię na
płytkiej i spokojnej wodzie, zamieniam koszyk na ciężarek płaski, o wadze 30–50
g. Brzanę można lądować ręką, ale w ciemnościach nie zawsze się to udaje. Dużą
brzanę nie każdy wędkarz utrzyma uchwytem za kark – potrafi się wyrwać z dłoni.
Ryba bierze w dwojaki sposób: albo od razu gnie wędzisko, albo najpierw lekko
szturcha i dopiero po kilku sekundach nim potrząsa. Należy ją docinać w każdym
przypadku, gdyż brzana ma mięsiste wargi i niezmiernie rzadko się spina,
częściej rozgina haczyk lub zrywa przypon. Zawsze sprawdzam regulację hamulca,
a zwłaszcza po trudnym holu. Po każdym holu wymieniam przypon i wszystkie węzły
wiążę na nowo. Na łowisku przebywam do godz. 22.00– 23.00. Później zazwyczaj
nic się nie dzieje, a do świtu nie czekam. A więc, połamania wędek na wielkich brzaniskach…
MAREK LITWIN Fot: autor
|

Wróć
|
|
|
|
Komentarz: augustus
2010-06-21
|
na brzany?dunajec wyżej mostu w zgłobicach,z każdego blaku, przy urwanych brzegach od zakliczyna w gorę ,zresztą cały dunajec!!!!!!!rzeka biała wyżej tarnowa łowię w kłokowej podsypuję pęczakiem itd to temat jak rzeka ,Woda po deszczu rosówka grunt ibrzany połowisz tylko sprzęt solidny powodzenia łam,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,pozdrawiam , kres!! ps, na kresach na brzanę mówiono marzana,albo mama!!!!!
|
|
Komentarz: augustus!!
2010-06-21
|
potwierdzam opis kolegi z nad wisłoki bywałem czesto nad tą rybną rzeką, w strzekocicach,pilznie,bielowy mysmy łowili tylko białą rybę na larwy bialych robaczków we wisłoce było bardzo dużo certy !!!!!!1pozdrawiam kres!!!!
|
|
Komentarz:
2009-10-30
|
poradz gdzie można wybrać się na brzany jeżeli chcesz bo jak nie to wiesz rozumiem to bardzo wspaniałe ryby chciałbym też kiedyś jakąś złapać i poczuć tę siłę tak samo jakby m chciał złapać suma
bo to też wspaniała ryba i silna więc do żeczy bo się rozgadałem jeżeli chcesz to doradz mi gdzie łapać brzany
czekam na informacje
|
|
Komentarz: tom
2009-10-30
|
wiem też że brzana to silna ryba też chciałbym kiedyś złowić
|
|
Komentarz: Gr
2009-09-29
|
Więcej takich artykułów o tej rybie-Brawo
|
|
|
Dodaj komentarz:
|
|
Twój nick:
|
|
|
Komentarz:
|
|
|
|
|
|
|