Turystyka
Jedź z nami na ryby
Czytelnia
Artykuły
Porada tygodnia
Artykuły sponsorowane
Zasady połowu ryb
Filmy na DVD
Oferta filmów
Fishing TV
SpołecznoŚci wędkarskie
Wędkarze piszą o sobie
Katalog firm
Akcesoria
Usługi
Dystrybucja
Gdzie kupić WMH?
Pogoda
Sprawdź
Galeria
Galeria zdjęć
Galeria filmowa
Pogawędki
Podyskutuj na forum!
Nasze bannery
Ściągnij nasze bannery
Reklama
Cennik
Wasza galeria

Newsletter
  Chcesz być na bieżąco informowany o nowościach na naszej stronie. Dopisz się do listy.
 
Dodaj Usuń  
 
Nasza galeria
 

 
Kalendarz z Natalią

WMH - film promocyjny

Zobacz film
QuickTime
Ankieta
Co jest dla Ciebie głównym źródłem informacji o nowościach w branży wędkarskiej?
czasopisma wędkarskie

fora dyskusyjne na portalach wędkarskich

newslettery serwisów wędkarskich

filmy wędkarskie


Reklama
 




 
Inne nasze czasopisma
 
 
 
   Czytelnia
Zaczynamy spinningowanie
24-04-2009


Tym razem piszemy o akcesoriach. Poważna sprawa – wbrew pozorom mogą bardzo utrudnić lub ułatwić życie spinningisty. Chyba każdy zmagał się ze źle wykonanymi stalkami, główkami, agrafkami... Doradzamy, co zapakować do plecaka i dlaczego.

Zacznę od główek jigowych. Źle wykonana główka jest najprawdziwszą zmorą. Przekonałem się o tym boleśnie w czasach, w których każda sensowna guma była na wagę złota. Tym bardziej bolało, że zdobywało się je z niemałym trudem. W czym rzecz? Największym problemem nie są, jak pewnie myślicie, kiepskie haki, lecz przedłużenia główek mające przytrzymywać miękką przynętę na tyle skutecznie, by nie spadała przy byle okazji lub nie pękła przy nakładaniu. Jak to możliwe, by pękła? Ano możliwe nawet w dzisiejszych bogatych czasach. Czasem zdarza się zobaczyć na półkach główki z przedłużeniami wprost z wędkarskiego horroru. Mały hak, wielki łeb, gruba szyjka, malutkie zgrubienie udające  zadzior – jeśli kupicie tak wykonaną główkę, to rozwali Wam każdą przynętę i tak utrudni montowanie, że od razu zrozumiecie, w czym rzecz. Nie kupujcie również modeli z przesadnie chudym przedłużeniem ołowiu z dużym zadziorem. Choć z dwojga złego już taka jest lepsza - jest nie najlepiej skonstruowana, ale przynajmniej nie niszczy przynęt.

Dobra główka powinna mieć mały, ale precyzyjnie wykonany zadzior na niezbyt cienkiej szyjce.
Prawidłowo wykonana główka jigowa to bardzo ważny „drobiazg”. Jeśli zaś chodzi o wspomniane już haki, to powinniście mieć główki z miękkimi druciakami i bardzo mocnymi kutymi hakami. Czemu? To proste – wśród różnego typu łowisk znajdziecie miejsca z wieloma zaczepami i niemal całkiem ich pozbawione, a w nich będziecie polować na różne gatunki ryb. Mówiąc w skrócie, im trudniejsze łowisko, tym mniejszy jest sens używania bardzo mocnych haków. Używając ich, narwiecie się na zaczepach co niemiara. Natracicie przynęt, a irytacja wygoni Was znad wody. Twardych i mocnych haków warto użyć w bezproblemowym łowisku lub świadomie narazić się na straty w trudnym kawałku wody. Podkreślam świadome działanie, bo tego typu straty bolą mniej lub wcale.


PUDŁA I PUDEŁKA
Na początku musicie nabyć przynęty, a dopiero potem stosowne do nich pudełka. Nigdy nie róbcie na odwrót. Dopiero po latach, jak już bez trudu określicie stosowną wielkość przegródek, możecie kupować w ciemno. Bardzo ważna jest także wysokość pudełka, na co wielu początkujących, w tym ja w początkach spinningowania, nie zwraca uwagi. Nie warto zlekceważyć tej sprawy, bo potem, po ułożeniu w przegródce kilku ripperów i odłożeniu pudła na kilka dni, okazuje się, że ogonki przynęt są powyginane w iście „kosmiczny” sposób. Przy szybszym prowadzeniu to nie przeszkadza, ale przy wolnym ripper zaczyna pływać bokiem. Zamknięcia! To dopiero problem. Pudła z jednym klipsem od razu sobie odpuśćcie. Po jakimś, zwykle krótkim, czasie rogi pokrywy uniosą się ku górze i zaczniecie gubić niezbędne drobiazgi. Daleko nie wypadną, ale komu się chce przeszukiwać dno plecaka. Przypominam – dwa klipsy. Tworzywo, z jakiego wykonane jest pudełko, na wieki zostanie tajemnicą producenta, lecz jeśli już w sklepie zauważycie jakiekolwiek deformacje pudła, odrzućcie je ze wstrętem. Wyjątkowo praktyczne są pudełka z ruchomymi przegródkami. Na nie głównie zwróćcie swą uwagę, ponieważ można dostosować ich pojemność do często bardzo nietypowych potrzeb. Takie pudła to zdecydowanie najlepsza rynkowa propozycja. Dwustronnie czy jednostronnie otwierane pudełko? Na to pytanie wiążąco nie odpowiem – rzecz gustu. Mogę tylko powiedzieć, że ja na łowisku używam jednostronnych, a dwustronne traktuję jak domowe magazyny.


METALOWE DROBIAZGI
Nóż, clipper, nożyczki. Każdy z tych tnących przedmiotów przyda się na łowisku i nie ma co się zastanawiać, który wybrać, bo wszystkie przydadzą się w określonych okolicznościach. Nóż – wiadomo. Clipper – do obcinania żyłki, podcinania ogonków miękkich przynęt… Nożyczki – kupcie te specjalnie wyprodukowane do przecinania plecionek, są takie na rynku. Fryzjerskie raczej nie spełnią oczekiwań.

PAŁKA
Rzecz nieco bulwersująca, ale gdy chce się zabierać złowione ryby, konieczna. Zakładam, że wszyscy dbamy o to, by łowione ryby cierpiały jak najmniej. Zabić je niestety trzeba i do tego potrzebne jest narzędzie, którym można ten niemiły „zabieg” wykonać szybko i skutecznie. Pałki do zabijania ryb dostępne są niemal we wszystkich sklepach. Wybierzcie tę, która ma trzonek z drewna i zakończenie z mosiądzu. Kłopotów z rdzą nie ma i jeśli ma masę choć 20 dkg, to możecie nią ogłuszyć nawet kilkunastokilowy okaz. Przykre dla ryb i szkodliwe dla rybności wód, ale nie ma co udawać, że problem nie istnieje: wielu wędkarzy zabiera złowione ryby, więc jeśli i my chcemy co jakiś czas zabrać z łowiska jedną sztukę, to musimy zadawać jej jak najmniej cierpień.


AGRAFKI I KRĘTLIKI
Kupując te wyjątkowo przydatne akcesoria, nie kierujcie się oszczędnością. Sprawdzić każdej sztuki w sklepie nie możecie, więc wydajcie trochę więcej na tzw. Łożyskowane krętliki i agrafki wykonane z jednego kawałka drutu. Modele z blachą (czasem jeszcze się takie spotyka) odrzućcie z założenia. Krętlikowo-agrafkowa taniocha ma ten minus, że na 10 sztuk zaledwie 2 lub 3 nadają się do użytku.

PRZYPONY
Szok, co w głowie początkującego spinningisty może zrobić jeden nieudaczny doradca. Sposób plecenia stalowych i wolframowych przyponów jest taki sam. Cała różnica tkwi w otulinie. Stalowe, by nigdy nie zardzewiały, pokrywane są różnego rodzaju otulinami lub napyla sięna ich poszczególne druciki związki nierdzewnych metali. Wszelkiego rodzaju nierdzewne stalowe stopy są zbyt drogie, by mogły mieć konkurencyjną cenę. Tak jest i próżno z tym walczyć. Sprawdzając w sklepie jakość przyponów, sprawdźcie, czy nie mają „kłaków”. Jednak najprościej jest zaufać firmie. Zapytajcie doświadczonych spinningmenów, na jakiej firmy przypony łowią. Tak po prostu spytajcie – ja nie chcę robić reklamy żadnej z firm. To wszystko, co mogę polecić w tej sprawie.

 
KÓŁKA ŁĄCZNIKOWE
To, jakie wybierzecie, zależy od gatunku poławianych ryb. Podział jest prosty: trocie, łososie, sumy i inne gatunki. Pierwsza grupa wymaga wyjątkowo solidnych kółeczek i od razu w sklepie proście o wyjątkowo mocne kółka o minimum 4 mm średnicy. Reszta, czyli jazie, klenie, bolenie, szczupaki, sandacze, brzany…, nie wymaga już specjalnie mocnych kółeczek. Gwarantuję, że jeśli kółko wytrzyma choć 4 kg, wyjmiecie z wody największe ryby wymienionych gatunków. Wyjątkiem są okonie, przy połowie których im mniejsze kółko zastosujecie, tym lepiej.

FLAMASTRY WODOODPORNE
Markery mają ten plus, że w każdej chwili możecie przystosować swoją przynętę do wymogów łowiska, a potem zmyć nałożony kolor (przynęty twarde). Sam smak, jak mówię, gdy coś jest wyjątkowo przydatne. Pamiętajcie, że przy połowie okoniowatych kolor przynęty może mieć znaczenie decydujące o sukcesie. Doświadczyłem tego wielokrotnie, więc ostrzegam. Ostrzegam także, że użycie flamastrów jest często równoznaczne ze zniszczeniem miękkiej przynęty. Kolor nałożony flamastrem będzie się rozchodził, aż przynęta stanie się tylko śmiesznym kolorowiskiem. Oczywiście nie ze wszystkimi gumkami tak się dzieje. To kwestia materiałów użytych do ich produkcji. Jednak nie wahajcie się ani chwili – warto poświęcić jedną czy drugą gumkę dla kilku ładnych ryb.


KOTWICE I HAKI
Dylemat jakich mało. W początkach spinningowania radzę kupować też kotwice i haki, które można dość łatwo rozgiąć. Nie macie jeszcze doświadczenia w prowadzeniu przynęty i nałapiecie mnóstwo zaczepów. Lepiej stracić hak niż przynętę. Polecam zwykłe druciaki. Dopiero jak nabierzecie wprawy, uzbrójcie przynęty w topowe wyroby. Oczywiście jest opcja mniej oszczędna, czyli pójście na żywioł finansowy i najlepsze wyroby. Jeśli kieszeń pozwala – czemu nie?

Mirek Golański
Fot. P. Lorenc, O.Portrat, T.Wojda


Wróć


Dodaj komentarz:
Twój nick:
Komentarz:
 

- R E K L A M A -



© 2006 - 2010 by Twoje Media Sp. z o.o. | Wszystkie prawa zastrzeżone. |Designed by DesignMediaSolutions
Kołobrzeg apartamenty

Targi 2010 Casting